Takiej imprezy nie powstydziłby się żaden cieszący się renomą kurort. Dom Zdrojowy pulsował tego popołudnia życiem – tańcem na scenie, tańcem na parkiecie. W pewnym momencie nie było już widowni i wykonawców. Byli tylko ludzie porwani do wspólnej zabawy, złączeni śmiechem, energią i prostą radością bycia razem. To było święto, które nie tylko się ogląda – ono wciąga, unosi i zostaje w człowieku na długo.
