„Dzieła Sztuki Zabezpieczone przez ZSRR” – tak zatytułowano wystawę otwartą 2 października 1956 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie. Tego też dnia do Polski wróciło tysiące innych dzieł sztuki „podarowanych” przez ZSRR. W rzeczywistości znaczna ich część pochodziła z grabieży. 

Po zakończeniu II wojny światowej jednym z istotnych tematów stało się odnalezienie i odzyskanie dóbr kultury, które zostały wywiezione z Polski, albo znalazły się poza jej nowymi granicami. Część z nich była w posiadaniu Związku Radzieckiego.

Pierwszy krok do ich odzyskania uczyniono 27 maja 1946 roku w Moskwie, zawierając porozumienie „w sprawie wymiany narodowych skarbów kultury”. Zaraz potem, 5 lipca, Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej powołał komisję ds. rewindykacji polskiego mienia kulturalnego z obszaru byłych województw wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej, które po zmianie granic weszły w skład Ukraińskiej SRR. Na czele tej komisji stanął pisarz, a w tamtym momencie wiceminister kultury i sztuki, Leon Kruczkowski.

Rewindykacja postępowała jednak powoli, a sytuacji nie ułatwiało to, że władze ZSRR za sovietica i ukrainiana uznawano wszelkie dzieła dotyczące tematycznie Wielkiego Księstwa Litewskiego, ziem ruskich, które znajdowały się dawniej w granicach Rzeczypospolitej oraz związane z Tatarami i Wołoszą czy nawet powstań w okresie zaborów.

Podstawowym problemem był jednak fakt iż ZSRR traktował dobra kulturalne zagrabione na zajętych przez Armię Czerwoną w latach 1944-1945 terenach jako część zadośćuczynienia za wyrządzone przez Niemcy na tej samej płaszczyźnie szkody wojenne. A to, że dobra te pochodziły m.in. z Polski, nie miało dla Moskwy znaczenia.

Dopóki żyli Bierut i Stalin, dopóty nie było większych szans na zwrot. Powołane w maju 1945 roku przy Ministerstwie Kultury i Sztuki Biuro Rewindykacji i Odszkodowań Wojennych szybko rozwiązano, a część jego dokumentacji została nawet zniszczona.

Na pozytywny obrót trzeba było czekać do 1956 r., gdy nowy władca Kremla Nikita Chruszczow odciął się od swojego poprzednika, a Bolesław Bierut nagle zmarł.

Jak podaje Krystyna Wróbel-Lipowa „w wyniku dokładnego i wnikliwego przeglądu zdobyczy wojennych, poczynionego przez odpowiednie zespoły pracowników kultury i znawców sztuki” odnaleziono w ZSSR wiele dzieł sztuki, które, jak się okazało, pochodziły z polskich muzeów.

Warto przeczytać:  Napad na salon jubilerski w Nowej Hucie; trwa obława na sprawców

Dzieła te zostały zagrabione przez III Rzeszę i wywiezione z Polski w latach 1939-1944, a przynajmniej tak brzmiała podawana wtedy wersja oficjalna. W trakcie walk już na terytorium III Rzeszy wszystkie miały zostać zabezpieczone przez Armię Czerwoną, a następnie wśród innych zdobyczy wojennych wywiezione do ZSRR. W większości trafiły do Muzeum Puszkina w Moskwie.

Na początku lipca 1956 roku radziecka Rada Ministrów zadecydowała, że zostaną one przekazane Polsce. 8 lipca 1956 roku poinformowano polskie władze o zidentyfikowaniu pochodzących z polskich zbiorów dzieł sztuki. 27 sierpnia do Moskwy oraz Leningradu udała się 13-osobowa, składająca się z rzeczoznawców polska delegacja z Lucjanem Motyką na czele oraz Stanisławem Lorentzem. Ten pierwszy był w tamtym momencie od niedawna wiceministrem kultury (trafił do tego resortu z Głównego Urzędu Kultury Fizycznej, przed wojną był prostym robotnikiem), za to prof. Lorenz – wieloletni dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie – miał świetne rozeznanie co do dóbr kultury, które przepadły w czasie wojny.

Zanim jednak wspomniane dzieła mogły wyruszyć do Polski w lipcu w Ermitażu zorganizowano ich wystawę, by zapoznać się z nimi mogło również radzieckie społeczeństwo. Tę zorganizowaną w Leningradzie wystawę oglądać można było przez 40 dni. Następnie zaczęto przygotowywać eksponaty do wysłania.

Łącznie Związek Radziecki zdecydował się zwrócić naszemu państwu 12 518 dzieł sztuki, a wśród nich 789 obrazów, 10 516 rysunków oraz grafik, 181 rzeźb a także około 1000 przedmiotów sztuki zdobniczej. Były one przekazywane w dwóch etapach: 3 września oraz 2 października. Przed wojną znajdowały się one przede wszystkim w Muzeum Narodowym w Warszawie, na Zamku Królewskim, w Państwowych Zbiorach Sztuki, w Wilanowie oraz Muzeum Narodowym w Poznaniu.

2 października w Warszawie akt przekazania dzieł Polsce podpisany został ze strony polskiej przez ministra kultury i sztuki Karola Kuryluka oraz ze strony radzieckiej przez wiceministra kultury ZSRR Piotra Lebiediewa.

Należy jednak podkreślić, że zbiory te, traktowane jako „dar” od ZSRR, stanowiły efekt jednostronnej decyzji w oparciu o selekcję dokonaną wyłącznie przez stronę radziecką, na co polscy przedstawiciele nie mieli wpływu. I tak np. na łamach „Cenne, bezcenne, utracone” przypomina się, że nie zostały zwrócone chociażby zbiory lwowskie, w tym Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, biblioteki Uniwersytetu Jana Kazimierza czy też Muzeum Jana III Sobieskiego. Z kolei w kontekście kolekcji gdańskiej nie tylko nie zwrócono wszystkich dzieł, ale strona radziecka dopuściła się oszustwa. Aby zgadzała się ustalona odgórnie liczba zwróconych dzieł do skrzyń włożono kopie obrazów malarzy francuskich, które zresztą nigdy wcześniej nie znajdowały się w zbiorach gdańskich.

Warto przeczytać:  Ekstraklasa piłkarska. Wisła Kraków – GKS 2:1

Za najważniejszą część przekazanego zbioru należałoby uznać właśnie obrazy. Wśród nich znalazły się dzieła takich polskich artystów, jak Jan Matejko (wśród nich „Stańczyk”, który powrócił do Polski 2 października, „Zygmunt i Barbara”, „Śmierć Zygmunta”, „Portret Henryka Krajewskiego”), Aleksandra Gierymskiego (m.in. „Trumna chłopska”, „Angelus”, „Widok Opery Paryskiej”), Wojciecha Gersona (m.in. „Wypoczynek po kąpieli”), Józefa Brandta („Bitwa pod Chocimiem”, „Wyjazd Jana Sobieskiego z Wilanowa”), Józefa Chełmońskiego, Leona Wyczółkowskiego (m.in. „Rybacy”), Artura Grottgera („Głowa dziewczyny”), Olgi Boznańskiej, Henryka Rodakowicza, Stanisława Witkiewicza, Stanisława Lentza (m.in. „Strajk”, „Morskie wilki”, „Dyskusja”) i Franciszka Smuglewicza.

Wśród przekazanych dzieł znalazły się też obrazy Bacciarellego („Portret Izabeli Lubomirskiej”, „Stanisław August w kapeluszu z piórami”), tryptyk „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga oraz kolekcja obrazów malarzy holenderskich. Natomiast spośród grafik na wspomnienie zasługują dzieła Albrechta Dürera oraz Rembrandta (akwaforty).

Po ich powrocie nie tylko w Warszawie, ale i w Gdańsku oraz Poznaniu zorganizowana została wystawa Dzieła Sztuki Zabezpieczone przez ZSRR. Włączono ją również w wydarzenia organizowane z okazji Międzynarodowego Tygodnia Muzealnictwa. Warszawską wystawę swoją obecnością zaszczycili goście z zagranicy: przewodniczący sekcji muzealnictwa i ochrony zabytków przy UNESCO Jan van der Haagen, dyrektor Międzynarodowej Rady Muzealnej George Henri Riviere, a także dyrektorzy muzeów z państw bloku wschodniego: NRD, Czechosłowacji, Bułgarii, Rumunii oraz Węgier.

W Warszawie w Muzeum Narodowym wystawa ta miała miejsce 2 października, a zaprezentowane na niej obrazy umieszczono aż w ponad trzydziestu salach. Na wydarzeniu tym obecni byli wspomniany już Piotr Lebiediew oraz minister kultury Ukraińskiej SSR Rotisław Babijczuk. Oprócz obrazów na wystawie pokazano również odzyskaną część zbiorów gołuchowskich, wśród których znalazły się zabytki staroegipskie (drewniana rzeźba Anubisa oraz amulety, naszyjniki, naczynia kanopskie), greckie (wazy i amfory) oraz rzymskie (szklane naczynia).

Zanim jednak otwarto wystawę warszawską jej odpowiedniki zostały już zorganizowane tak w Gdańsku, jak i Poznaniu. W tym ostatnim mieście miało to miejsce już 28 września, natomiast 30 września zainaugurowano wystawę w Muzeum Pomorskim. W prasie z tamtego okresu zachowało się zdjęcie z tego dnia, na którym prezentowane eksponaty wspólnie oglądają ówczesny dyrektor Muzeum Pomorskiego Jan Chranicki oraz Jan van der Haagen.

Warto przeczytać:  Twoja firma jest w internecie, ale czy jest widoczna? 5 rzeczy, które dziś wpływają na liczbę klientów

Swoistym epilogiem wydarzeń z 1956 roku było przyśpieszenie w kontekście dalszego zwrotu dzieł sztuki, które nastąpiło po polskim październiku, kiedy to, jak zauważa profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza Dariusz Matelski, rozluźniona została wasalna zależność PRL od ZSRR oraz PZPR od KPZR.

22 grudnia tego roku do Polski przyjechał transport kolejnych 6408 eksponatów. Wtedy to właśnie do Poznania powrócił unikat na skalę ogólnopolską: „Wybrzeże w Pourville” pędzla Claude’a Oskara Moneta – jedyny obraz tego artysty znajdujący się w polskich zbiorach. 77 obrazów wróciło zaś do Muzeum Śląskiego we Wrocławiu. Stanowiły one jednak faktycznie nie część zbiorów zrabowanych przez Wehrmacht, ale Armię Czerwoną już w roku 1945.

W moskiewskich i petersburskich muzeach nadal są obrazy zrabowane przez Sowietów z polskich zbiorów. Jak powiedział historyk sztuki z Zamku Królewskiego dr Mariusz Klarecki, trudno dziś oszacować liczbę dzieł zrabowanych lub zniszczonych przez Sowietów po 17 września. 

Herbert Gnaś (PAP)

The post Jak Stańczyk Matejki powrócił do Polski wraz tysiącami innych dzieł „podarowanych” przez ZSRR appeared first on Ilustrowany Kurier Codzienny IKC.