W sobotę 25 stycznia planety znajdą się w takich pozycjach, że uzbrojeni w naprawdę dobry sprzęt możemy dojrzeć aż sześć z nich. Gołym okiem spokojnie wypatrzymy trzy, może cztery. Chociaż o zjawisku popularnie mówi się, że planety ustawią się w jednej linii, Michał Witek z AstroLab wyjaśnia, że w rzeczywistości nie będzie to jednak dosłownie tak wyglądać.

Warto przeczytać:  Kopalni już nie ma, a oni dalej fedrują